29. Love me!
Link 20.11.2008 :: 07:19
Komentuj (8)
Z dietą idzie mi świetnie :) Ani przez chwilę nie mam żadnej ochoty żeby się najeść... Jem coś rano, w szkole piję tylko wodę, po powrocie jem coś małego i tak codziennie.
Chciałabym już widzieć jakieś większe efekty, chciałabym być chuda, ale nie ma co narzekać - będę jak będę trwać w swoim postanowieniu.
Wczoraj miałam fatalny dzień. Czułam się gruba, brzydka i niewątpliwie samotna... Koleżanki i koledzy w klasie to w większości takie płytkie znajomości... Szczerze powiedziawszy nie lubię takich, wolę mieć kilka bliższych osób niż tłumy takich kolegów. Spędziłam nawet jedną przerwę całkiem sama tak bardzo miałam dosyć towarzystwa roześmianych ludzi podczas kiedy ja miałam ochotę strzelić sobie w łeb.
Dzięki Bogu, że mam w klasie P., S. i K., bo już bym się tam wykończyła :)
Marzę o weekendzie. Jestem przemęczona, niewyspana jak zwykle...
W weekend rodzice mają imieniny i robią imprezę. Cóż, zamknę się u siebie w pokoju i będę próbowała ryć na kolejny tydzień, albo po prostu wyjdę z domu...
Pocieszam się tym: z dnia na dzień kilogramów mniej ;)
Zjedzone:
164
29. Make me beautiful.
Link 18.11.2008 :: 07:35
Komentuj (6)
Zawsze znajdywałam sposoby na rozgrzeszanie siebie z tego, ze zjadłam. Zawsze wierzyłam, że w końcu mi się uda, pomimo tego, że się nie udawało. Lubiłam wymyślać różne dietowe jadłospisy i ćwiczenia, które pomogą mi w schudnięciu. Nigdy się nie udawało.
Teraz zaczęłam działać, wierzyć w siebie, dieta = przyjemność i leci. Nawet nie wiecie jaka jestem szczęśliwa.
Wystarczy przestać narzekać i porządnie wziąć się za tłustą dupę. Myślę, że nie powinno dopuszczać się do siebie myśli, że nie wyjdzie, bo same powodujemy, że nie wychodzi kiedy tak myślimy.
Jest mi strasznie zimno. Kaloryfer podkręcony prawie na max, ja w 2 polarach i swetrze i dalej drętwieją mi palce. Najgorszej rano wstawać z łóżka w taki ziąb...
Zjedzone: 479 kcal.
#edit
Nie mam ochoty na jedzenie, przewraca mi się w żołądku jak na nie patrzę.
28. Rock'n'roll ?
Link 16.11.2008 :: 12:39
Komentuj (14)
Upatrzyłam sobie księcia. Teraz muszę go tylko upolować.
Przeszła mi ochota na jedzenie dla przyjemności. Momentami w ogóle na jedzenie. Teraz tak sobie myślę: co jest ciekawego w mieleniu szczęką?
Po raz pierwszy od jakiegoś (długiego !) czasu jestem w miarę zadowolona z mojego życia i z tego kim jestem. Dlaczego? Bo pomimo tego, że niecierpię siebie WIEM, że jeśli wprowadzę w życie kilka zmian, będzie po prostu IDEALNIE.

27. Sometimes life's hard for no reason at all.
Link 10.11.2008 :: 10:25
Komentuj (13)
Kiedy wstałam dzisiaj rano uśmiech od razu zagościł na mojej twarzy. Lubię budzić się wcześnie, mam wtedy wrażenie, że mam więcej czasu na lenienie się ;)
Jestem strasznie głodna, ale dzięki temu czuję się dużo lepiej niż kiedy mam pełny żołądek. W lustro dalej patrzeć nie mogę, ale liczę, że to za jakiś czas się zmieni...
Mam dużo nauki, muszę 'dosprzątać' pokój, ale na razie pooglądam sobie mój serial ;p
Wczoraj było mi smutno, że wszyscy wyjechali, ale czasem każdy potrzebuje kilku dni samotności i odpoczynku od wszystkich i wszystkiego. Na dodatek dzięki temu uświadomiłam sobie wiele ważnych rzeczy. Dziękuję za te osoby, które mam w klasie. Ostatnio tak myślałam, że tak właściwie to oni nie są w żaden sposób specjalni, nie wyglądają dobrze... zaczęłam być taka jak bardzo wiele osób w tym wieku, zaczęłam oceniać ludzi tylko po wyglądzie. A najważniejsze jest wnętrze. Prawdziwa, piękna przyjaźń, czy nawet koleżeństwo, są warte miliony więcej. Osoby przy których jestem sobą i przy których czuje się bezpiecznie. I nagle to, że nie jestem zbyt lubiana w klasie (taki ot wyrzutek, chociaż nie odsunięty) przestało się liczyć.
I czekam na życie jak z bajki. Na księcia. Na pałac. Na rumaka ;p
To my kierujemy swoim życiem, pozbawiamy się złudzeń... a może niepotrzebnie?
26.
Link 09.11.2008 :: 09:39
Komentuj (9)
Ostatnio ciągle albo oglądam House'a, albo jakieś komedie romantyczne. Mam totalnie skopany nastrój, czuję się tak okropnie gruba i brzydka, że aż żal.
Generalnie czuję, że jestem beznadziejna. Nie chcę narzekać, ale właściwie to nie mam o czym pisać.
Moja silna wola wzrosła. Jem mniej.
Dobrze, że jest długi weekend, bo już nie mam siły na szkolne życie. Wszyscy odnoszą jakieś sukcesy, angażują się w życie szkolne, a ja mam to wszystko, za przeproszeniem, w dupie. Chcę się tylko dostać na dobre studia.
25. I can't wait!
Link 06.11.2008 :: 19:43
Komentuj (6)
Dziwne rzeczy się dzieją. Oj, dziwne. Nie wiedziałam, że ktoś może mnie zauważyć, zapamiętać, znaleźć na naszej klasie i dodać do znajomych będąc przy tym przystojnym. Na dodatek nie wysyłając zaproszenia do nikogo z mojej klasy tylko do mnie. Niby nic, ale mimo wszystko...to dziwne.
Co do diety. Rano byłam ogromnie głodna, zjadłam 2 activie, w szkole jabłko i niestety po powrocie do domu musiałam zjeść obiad, żeby nie było, że wiecznie coś wywalam. Ale spoko - teraz poćwiczę, a rodzice jadą na długi weekend, to obiecuje ten obiad odpracować. Po za tym jest mi dietowo lepiej! Nie mam już ochoty na jedzenie, ciągle myślę o moich licznych motywacjach, o tym, że mogę być chuda, realnie, i mieć dzięki temu troszkę większe poczucie własnej wartości :) Plus nie doskwiera mi ten wieczny bulimiczny apetyt, kiedy myślisz tylko o jednym: jedzeniu i czujesz do niego taki pociąg, że momentami aż słabo ;x
Generalnie to kocham ludzi z mojej klasy. Wiadomo, że nie wszystkich, ale sporo osób. Wiele z nich zmieniło moje życie, na lepsze.
"...bo jestem najbrzydsza z Was"
[oczy pełne zdziwienia i okrzyk:]"co?"
To było miłe :)
24. Rutinoscorbin.
Link 04.11.2008 :: 19:27
Komentuj (9)
Dzisiaj z 1000 nie wyszło, ale wcale, a wcale się nie przejmuję, jutro dołożę wszelkich starań, żeby się jednak udało, a dzisiaj cały wieczór przećwiczę. Ostatnio przykładam się do każdej aktywności fizycznej, wszędzie mam zakwasy ;) Dodatkowo staram się duuużo chodzić :)
Szkoła mnie męczy, ale dzisiaj jestem prze szczęśliwa, bo dostałam ze sprawdzianu z bologii 4 :) Mój sukces - liczyłam na 2.
Moja babka ostatnio ciągle znajduje moje wywalone żarcie i kabluje rodzicom ;x Zajebiście, kurwa! Niech się raz, a porządnie odpierdolą od tego co robię ;x I niech nie gotują mi jakiś zupek ;x
Zjedzone 1500.
23. Your mind should always be on your diet!
Link 03.11.2008 :: 18:30
Komentuj (6)
Ostatnio nie mam o czym pisać. Mam okropną potrzebę naskrobania coś tutaj, ale nic nie przychodzi mi do głowy. Czuję, że ten blog jest jakiś nijaki, nic nie wnosi do mojego życia. W sumie ostatnio ciągle mam takie wrażenie, co do wszystkiego. "To takie nic, to jest mało ważne, na co mi to".
Znów czuję się fatalnie gruba, nie mogę patrzeć na swoje odbicie w szybach tramwaju, nie mogę patrzeć na siebie w ogóle. I całkowitą racją jest to, że nie mogę wciąż tego odpuszczać i zaczynać od nowa. NIE MOGĘ.
Nie mogę.
Dzisiejszy dzień średnio udany, ale mimo wszystko to jakiś krok do przodu. 1300 kcal. Jutrzejszy limit: 1000.
Oby do długiego weekendu.
Ta szkoła mnie wykańcza. Z jednej strony nauka, z drugiej strony masa FAJNYCH ludzi i ja, taka mała i gruba, puszysta, brzydka kulka.
22. Control.
Link 02.11.2008 :: 10:33
Komentuj (13)
Jest w sumie beznadziejnie. Z dietą kompletnie nie idzie, dzisiaj znowu się za nią wzięłam, ale wczoraj były urodziny cioci. I co z tego, ze w sumie się nie obżeram, skoro żadnej kontroli tu nie widać?!
Wkurzył mnie wczorajszy dzień. Obleciałam z matką 3 cmentarze, wymęczyłam się, głowa mnie bolała, a potem jeszcze na imieniny. Jestem dzisiaj tak zaspana, że aż...
Muszę się uczyć. Muszę nie jeść. W tym celu muszę pić kawę.
Kiedy to wszystko się skończy? Czuję się okropnie. Nie takiego życia chciałam, nie chciałam nie mieć na nic czasu i modlić się o tróję na sprawdzianie.
Na dodatek coś mi się znowu z kolanem dzieje, bo jak chodzę to okropnie boli.
Ps. Na komentarze odpowiem po południu, nie mam na to teraz siły.
[#edit]
Żal, znowu nie mogę wbić się na Mylog'a. Czy kiedykolwiek dotrę do Waszych notek?! ;x
21. Because I can.
Link 24.10.2008 :: 10:57
Komentuj (23)
Nowego kolegi wciąż nie ma. Ale ma się pojawić. Dziewczyny nieźle się na niego napalają, śmiesznie jest.
Z dietą idzie mi okej. Nie czuję pociągu do jedzenia jako do przyjemności. Jem, żeby zaspokoić głód i chyba o to chodzi. Chociaż muszę zacząć brać do szkoły kanapkę z pełnoziarnistego, bo jak wracam, to jestem ledwo przytomna.
Cieszę się na weekend. Jutro wybieram się na wystawę, potem może spotkam się z przyjaciółką...
Jakoś mi się to życie w miarę poukładało. Teraz brakuje mi tylko pięknego ciała i będę szczęśliwa, albo przynajmniej będę mogła się starać być szczęśliwą :)
Nie zależy mi już tak na szkole, kilku przedmiotów się uczę, z pozostałych idę na żywioł i liczę na dostateczne, chociaż jak na razie pojawiają się te nie i dopuszczające.
Życie, życie.
I w sumie nie dzieje się nic nadzwyczajnego.
Trwam, w oczekiwaniu na chudość i święta.
Śnieg <3 ;)
PS. Przepraszam, że nie komentuje u dziewczyn z Myloga i nawet nie czytam, ale wciąż nie mogę się wbić na to cholerstwo ;x Jednak zmiana serwisu zrobiła mi dobrze, nie muszę się martwić czy tym razem Mylog działa czy udaje, że działa.
layout by
malomowna